Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DODATKI. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DODATKI. Pokaż wszystkie posty

10 grudnia 2015

Domowa przyprawa korzenna





Warto robić domową przyprawę korzenną, tym bardziej, że sklepowe poza śladowymi ilościami różnych alergenów zawierają także cukier, a niektóre nawet mąkę pszenną i to na pierwszej pozycji listy składników. W przypadku własnoręcznie skomponowanej przyprawy poszczególne składniki można kupić bez ekstra dodatków i mamy pewność, że nic nam nie zaszkodzi.
Zachęcam również do eksperymentowania z ilością składników.
Ja poszłam na łatwiznę i wymieszałam już zmielone składniki, oczywiście polecam zrobić ją również z całych składników, jeżeli oczywiście macie możliwość zmielenia ich na proszek.
Ta wersja jest dla leniwych i nie mających porządnego młynka....


Składniki:


cynamon                    -  6 łyżeczek
goździki                     -  3 łyżeczki
imbir                          -  3 łyżeczki
gałka muszkatołowa  -  1 łyżeczka
ziele angielskie          -  1 łyżeczka
kardamon                   -  2 łyżeczki
kolendra                     -  1 łyżeczka
kminek                       -  1 łyżeczka


Wszystko wymieszałam w misce, przesypałam do pudełka i gotowe:)))

20 lipca 2015

Musztarda sarepska



Nazwałam ją tak, ponieważ użyłam gorczycy sarepskiej.
Niestety nie udało mi się osiągnąć smaku oryginalnej musztardy :(
Oryginał jest wyrazisty, ale nie gorzki i ostry.
Moja musztarda nie wyszła gorzka, ale niestety ostra, 
chociaż pokusiłam się o nie zakwaszanie jej octem 
(wyczytałam, że za ostrość odpowiedzialny jest ocet, a bardziej jego ilość), 
a kwasem l - askorbinowym. 

Mam nadzieję, że jak postoi to chociaż trochę złagodnieje, bo nie mogę jeść tak ostrych dodatków.
 

 Składniki:

    200 g gorczycy
330 g wody
15 g drobnej soli
60 g miodu
6 g kwasu l-askorbinowego 


Wykonanie:

Gorczycę odważam, przesypuję na sito i dokładnie przepłukuje bieżącą wodą.
Odcedzam, przesypuję o pojemnika i zalewam wodą.
Miksuję blenderem na gładko, czyli tak jak lubimy.
Dodaję resztę składników i miksuję bardzo starannie.
Oczywiście smakuję, mi ta ilość dodatków wystarczy, 
ale każdy doprawia według własnych upodobań.
Musztarda wychodzi dość ostra i muszę uważać, 
żeby się nie schylać bezpośrednio nad pojemnik, bo potrafi wycisnąć łzy.
Odstawiam ją na kilka godzin do przegryzienia, mieszam i przekładam do słoika.
Przechowuję w lodówce.

Gotowe:)))

8 czerwca 2015

Marynata do drobiu i do wieprzowiny z grilla




Sezon grillowy w pełni, więc mam do zaproponowania dwie wypróbowane przez nas marynaty.

Marynata do drobiu


Składniki:

na ok. 3 kg mięsa (ja miałam skrzydełka i podudzia)

sok z 2 pomarańczy
sok z 1 cytryny
3 łyżeczki soli
3 łyżeczki curry
1 łyżeczka chilli
ok. 1 łyżkę syropu klonowego, lub innego słodzika, np miodu (opcjonalnie)
130 g oliwy z oliwek
300 g wody 

Wszystkie składniki dokładnie mieszam do rozpuszczenia się i połączenia.

Mięso myję i zalewam marynatą. 
Odstawiam na kilka godzin. Im dłużej postoi tym jest lepsze.


Gotowe:)))


Marynata do drobiu II oraz do karkówki


Składniki:

Na 12 skrzydełek, 7 pałeczek i 6 plastrów karkówki

sok z jednej pomarańczy
40 g miodu
80 g ostrej musztardy
10 g mielonej kozieradki
5 g mielonego chilli
15 g drobnej soli

Wszystko dokładnie mieszam do rozpuszczenia się, zalewam mięso, mieszam dłonią i odstawiam.
W razie nie pogody, tak przygotowane mięso można upiec w piekarniku.



Marynata do wieprzowiny


Składniki:

na ok. 1,5 kg mięsa np. karkówki

3 ząbki czosnku
50 g ostrej musztardy
1 czubata łyżeczka soli
70 g oliwy z oliwek
170 g wody
1 łyżka miodu dla chętnych
suszony tymianek i rozmaryn w ilości w/g uznania


Składniki marynaty dokładnie mieszam, mięso tnę na plastry, rozmijam tłuczkiem, zalewam marynatą, dłonią wmasowuję i odstawiam na kilka godzin.


Gotowe:)))

30 maja 2015

Sos pomidorowy (bez pomidorów)




Chwilowo odstawiłam wszystkie warzywa z rodziny psiankowatych co spowodowało, że strasznie brakuje mi w diecie koloru czerwonego. Szukałam i szukałam aż znalazłam inspiracje u panny jaskiniowej, zamieniłam cebulę na awokado i tak oto powstał sos pomidorowopodobny.
Świetny do mięsa, wędlin i czego tam jeszcze nie jemy z "ketchupem".
W smaku co prawda jest inny, ale za to pięknie czerwony...


Składniki:

6 marchewek
2 małe buraki
1 miękkie awokado
3 duże ząbki czosnku
oliwa z oliwek

Do smaku:

sól, pieprz, suszona bazylia, oregano lub inne zioła
ocet jabłkowy 
miód


Marchewki i buraki obrałam, ugotowałam do miękkości na parze.
Jak wystygły to zmiksowałam je i czosnek blenderem na gładko z dodatkiem oliwy.
Oliwy dodałam tyle aby uzyskać interesującą mnie konsystencję.
Następnie dodałam obrane awokado, przyprawy i miksowałam dalej.
Na koniec dosmaczyłam octem i miodem według własnych upodobań.


Gotowe:)))

16 maja 2015

Długo pieczona wyczesana wieprzowina, surówka z kapusty, sos pomidorowy




Ostatnio dość często oglądam kuchnię plus i program pt.: "Ideał".
W jednym z odcinków dziewczyna przygotowywała właśnie wyczesaną wieprzowinę 
z sosem barbecue i sałatką colesław.
Ja co prawda nie zrobiłam tak samo, ale podobnie.


Składniki:

1,3 kg - 1,5 kg wieprzowiny ze skórą

Marynata:

1 szkl. oliwy z oliwek
120 ml. octu jabłkowego
3 łyżeczki soli
1 łyżka miodu
1 łyżeczka pieprzu cayenne
1 łyżeczka pieprzu białego
1 łyżeczka mielonego ziela angielskiego
1 łyżeczka mielonego kminku
1 łyżeczka tymianku suszonego


10 maja 2015

Pasztet drobiowy i drobiowa "bulionetka"




Nie wiem jak to jest u was, ale u mnie rzadko jada się zupy, dlaczego? Nie wiem, może źle gotuję...
Z reguły wszyscy wolą konkretny kawał mięcha, więc się dostosowałam do większości, co nie zmienia faktu, że czasami ta niechciana zupa ląduję na naszym stole.

Co drugi tydzień kupuję na targu 3 lub 4 wiejskie kury, są dość duże.
Odcinam z nich piersi i uda, zostaje mi szkielet, skrzydełka no i oczywiście podroby.
Co z nimi zrobię? Kiedyś zbierałam podroby i je mroziłam, jak się ich nazbierało odpowiednio dużo to przerabiałam je na pasztet z mięsem wieprzowym, ale od dłuższego już czasu przestał nam smakować, więc znowu musiałam coś z nich wymyślić, bo nie lubię marnować jedzenia, a jest tego za mało aby zrobić jednorazowo jakieś danie.
Więc znowu padło na pasztet tym razem 100% drobiowy.

Jak go robię? Myślę, że jak większość gospodyń.


Od szkieletów odcinam skrzydełka, szkielety tnę nożycami na mniejsze kawałki i całość wkładam do dużego gara. Dodaję do tego całą włoszczyznę, ziele angielskie, liście laurowe, garść grzybów suszonych, sól, gotuję kilka godzin uzupełniając ewentualnie płyny, na koniec gotowania dorzucam podroby i sporą garść suszonych śliwek. Gotuję jeszcze ok. 30 minut, wyłączam i odstawiam do wystudzenia.

No i zaczyna się zabawa.
Z gara wyławiam całe podroby, warzywa, grzyby i śliwki, przekładam do miski.
Następnie przecedzam resztę przez sito, zlewając wywar do innej miski i skrupulatnie oddzielam mięso od kości, dokładam do miski z warzywami, grzybami i śliwkami.

Jak już skończę to kości podrzucam sąsiadowi, który daje je psom.

Za to zawartość miski partiami miksuję w malakserze dodając do każdej partii odrobinę wywaru, 
aby lepiej się miksowało a i później jest łatwiej mieszać.
Jak już całość zmiksuję i przełożę do kolejnej miski, to do malaksera wbijam 3-4 jajka, dodaję sól, pieprz, majeranek i kminek mielony do smaku, miksuję i wlewam do masy, dokładnie mieszam, masa pasztetowa ma mieć konsystencję ciasta na placki, no może trochę gęściejszą, ewentualnie jeszcze doprawiam do smaku, my lubimy dość pieprzne, więc tej przyprawy nie żałuję.

Wymieszaną i doprawioną masę przelewam do sylikonowej keksówki, lub innej foremki, zależy od potrzeb i piekę w 180 st. C. aż zbrązowieje.





Nadmiar masy przelewam do woreczka, opisuję i zamrażam, wykorzystam w późniejszym czasie.

Jest z tym dużo pracy, mnóstwo zmywania, ale moim zdaniem warto, pasztet jest pyszny a najważniejsze wiem co w nim jest.

Oczywiście zostaje mi wywar. Normalnie zrobiłabym zupę, ale wiem, że nikt jej nie zje, no może poza damską częścią rodziny. W związku z tym robię coś na wzór bulionetki, czyli wlewam wywar do garnka i gotuję tak długo aż się zredukuje o minimum 50 %, oczywiście to zależy od tego ile wywaru mi zostało, czasami nie redukuję wcale, a czasami tylko trochę,
doprawiam jeszcze solą, odstawiam do ostygnięcia, przelewam do pojemniczków
lub za pomocą lejka do woreczków do lodu, opisuję i zamrażam. 

Gotowe :)

17 kwietnia 2015

Ekstrakt waniliowy



To będzie najkrótszy post jaki kiedykolwiek napisałam.
Zrobienie ekstraktu waniliowego to naprawdę żadna filozofia.
Potrzebny jest mały słoik o poj. ok 3/4 szklanki.
"Zużyte" laski wanilii (min. 2 szt.), czyli bez ziarenek i spirytus 95 %.

Wanilię wkładam do słoiczka, zalewam spirytusem, zakręcam i odstawiam w ciemne miejsce na jak najdłużej (kilka tygodni). Tak na prawdę im dłużej stoi tym jest bardziej intensywna.

Jak w między czasie wykorzystam kolejne laski wanilii to dokładam je do istniejącego już ekstraktu a świeżym spirytusem uzupełniam to co zużyłam.
I tak można w nieskończoność, po jakimś czasie jak po uzupełnieniu spirytusu okaże się, że ekstrakt słabnie to wystarczy wymienić laski wanilii na świeże i proces toczy się dalej.

Gotowe....:)))

3 kwietnia 2015

Piekielna musztarda




Udało mi się kupić gorczycę sarepską iiiii hura!!!!
W końcu musztarda nie jest gorzka!!!!
Polecam ten sklep, co prawda ilości przerażają,
ale można się dogadać i odważą tyle ile się chce.


Składniki:

400 g gorczycy sarepskiej 
400 g wody
200 g octu jabłkowego
20 g soli
100 g miodu
5 g kurkumy
50 g oleju słonecznikowego

Gorczycę opłukaj na sicie, przełóż do blendera i zmiel jak najdrobniej.
Przełóż do miski i zalej wrzątkiem, zmiksuj blenderem.
Dodaj ocet i dalej miksuj blenderem.
Dopraw solą, miodem i zabarw kurkumą, miksuj.

Jak już osiągniesz odpowiadającą ci konsystencję i smak wlej olej i znowu zmiksuj.
Musztarda osiągnie bardziej kremową konsystencję.
Zakryj i odstaw na 24 h. Po tym czasie przemieszaj i jeszcze raz posmakuj, ewentualnie dopraw.


Gotowe:)


Uwaga!
Wychodzi piekielnie ostra i podczas robienia opary dosięgają oczu i niestety szczypią.
Oczywiście trzeba uważać na blender, bo może się przegrzać.
Zaletą tej odmiany gorczycy jest to, że nie wychodzi gorzka, co przytrafiało mi się przy robieniu poprzednich musztard z żółtej odmiany dostępnej w każdym sklepie i nawet czas nie działał na ich korzyść. Musztarda w całości lądowała w koszu.

2 kwietnia 2015

Domowy majonez





Składniki:


2 duże jajka lub 3 małe
1 l oleju słonecznikowego
50 g octu jabłkowego
10 g drobnej soli (lub do smaku)


Jajka ubij z octem i solą na dużych obrotach (ja użyłam rózgi, która jest częścią blendera).
Następnie bardzo małym strumyczkiem wlewaj olej i cały czas ubijaj na średnich obrotach.
Jak masa zacznie gęstnieć to możesz zwiększyć strumień wlewanego oleju.
Miksuj aż zużyjesz cały olej. Posmakuj i ewentualnie dopraw.
Przełóż do słoików i przechowuj w lodówce.


Gotowe;)

26 marca 2015

Domowa musztarda




Znalazłam w internecie bardzo ciekawy przepis na musztardę i postanowiłam go wypróbować.
Oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie zrobiła czegoś po swojemu.


Składniki:


160 g białej mielonej gorczycy
2 łyżeczki mielonej kurkumy
1/2 szkl. octu
1/2 szkl. zimnej wody
3 łyżeczki soli
2 łyżeczki mielonego białego pieprzu
4 łyżeczki miodu
2 kopiaste łyżki masła klarowanego
1/2 szkl. oleju słonecznikowego

Gorczycę, kurkumę, wodę i ocet wymieszaj w rondelku i odstaw na 15 - 20 minut.
Dodaj pieprz, sól, miód, masło, wstaw do większego garnka z gotującą się wodą, mieszaj do rozpuszczenia się masła a następnie miksuj blenderem aż powstanie gęsty, gładki krem.
Trzymaj w kąpieli wodnej jeszcze kilkanaście minut ciągle mieszając. 
Posmakuj i ewentualnie jeszcze dopraw.

Wyjmij, wlej olej i dokładnie zmiksuj blenderem. 

Przełóż musztardę do słoiczków i odstaw na 8 - 10 dni, aby nabrała odpowiedniego smaku.


Gotowe;)


P.S. Moja musztarda ogólnie wyszła dobra, jednak wyczuwam w niej goryczkę, mam nadzieję, że jak postoi to ten posmak zniknie... zobaczymy.


23 sierpnia 2014

Domowy ketchup





Składniki:

3 kg pomidorów paprykowych
3 kwaśne jabłka
3 duże cebule
ziele angielskie w/g uznania
liście laurowe
sól, pieprz, ostra papryka w proszku, ocet spirytusowy

Pomidory umyłam, pokroiłam na mniejsze kawałki i włożyłam do garnka, nastawiłam na gaz i gotowałam na małym ogniu, tak aby puściły soki, wtedy nie muszę dolewać wody. Często mieszałam. Jak pomidory zaczęły się rozpadać wyłączyłam gaz i czekałam aż przestygną.

W między czasie umyłam jabłka, wydrążyłam gniazda nasienne, pokroiłam na mniejsze kawałki i ugotowałam w małej ilości wody aż zmiękły, odstawiłam do przestudzenia.

Cebulę obrałam, pokroiłam i ugotowałam w małej ilości wody do miękkości, wystudziłam.

Wszystko zmieliłam maszynką do mielenia mięsa, przelałam do garnka, dołożyłam ziele angielskie i liść laurowy, gotowałam na małym ogniu ok. 5 godzin.
Całość ładnie odparowała i zrobiła się gęsta.
Przetarłam przez metalowe sito, przelałam z powrotem do garnka i podgrzałam, doprawiłam do smaku, nie jestem miłośniczką octu spirytusowego, ale lepiej zakwasza, mniej się go leje, więc nie rozcieńczam tak bardzo ketchupu. Jabłkowego musiałabym nalać więcej.

Jak już smak mi odpowiadał zagęściłam ketchup łyżką skrobi ziemniaczanej. 
Nie jest to oczywiście konieczne.

Napełniłam małe słoiczki, spasteryzowałam we wrzątku ok. 15 minut. 
Zostawiłam w garnku do wystudzenia.

Z podanej proporcji wyszło mi 9 malutkich słoiczków.
Dla nas to za mało, więc na kolejnych zakupach dokupię pomidorów i będę robiła kolejną partię.




;-)

10 sierpnia 2014

Sos czosnkowy





Bardzo prosty w przygotowaniu i jednocześnie bardzo smaczny dodatek do mięs z grilla, patelni itp...


Składniki:

400 g serka homogenizowanego naturalnego
2 duże ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę 
(czosnek czasami jest słabszy wtedy należy dać go więcej)
posiekana zielenina, jak kto woli: pietruszka, koperek, szczypiorek lub majeranek
sól i pieprz do smaku

Wszystko dokładnie wymieszać w miseczce i doprawić do smaku. Gotowe.


SMACZNEGO !!!

25 lipca 2014

Majonez




Majonez.... większość go lubi np. do sałatki, do jajek czy jako dodatek do kanapki....
Dużo zużyłam jajek i innych dodatków zanim nauczyłam się go robić, dlatego chcę się z wami podzielić moją wersją. Przepis jest bardzo prosty i teoretycznie nie powinno się go zepsuć, pomimo dość skomplikowanego opisu. 


Składniki:

Żółtko jajka o rozmiarze "L"
1 szkl. oleju słonecznikowego
ciepła woda 
ocet jabłkowy (najlepiej własnej produkcji)
sól do smaku
szczypta cukru (opcjonalnie)
dodatkowo potrzebna będzie trzepaczka

Dokładnie oddzielam żółtko od białka i przekładam je do miseczki, w której będę ucierała majonez. Rozcieram je trzepaczką i wlewam malutkim strumieniem ok jedną łyżeczkę oleju, nie więcej, żeby się nie zważył  i ucieram do połączenia, nie dłużej i tak powtarzam czynność, aż zużyję mniej więcej połowę oleju, wtedy zwiększam ilość do ok. 1 łyżki, cały czas krótko ucieram. 
Z doświadczenia wiem, że długie ucieranie potrafi zważyć majonez lub go rozwodnić i cała praca idzie na marne. 
Gdy dojdę do momentu, że majonez jest bardzo gęsty i zostaje mi w trzepaczce, to dodaję trochę ciepłej wody, z ilością też muszę uważać bo od tego zależeć będzie gęstość majonezu. Następnie powoli wlewam i ucieram dalej, resztę oleju. Teraz jest czas na przyprawianie, dodaję najpierw soli, smakuję, potem octu i tu też trzeba zachować ostrożność, bo może wyjść za kwaśny. 

To jest wersja podstawowa.

Tak na prawdę to jak go doprawicie zależeć będzie tylko od indywidualnych upodobań smakowych.
Można dodać białego pieprzu lub zamiast octu dać sok z cytryny czy też szczyptę cukru.




Pozostaje mi już tylko życzyć udanego ucierania i samych pyszności z jego dodatkiem...