Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SMAROWIDŁO DO CHLEBA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SMAROWIDŁO DO CHLEBA. Pokaż wszystkie posty

11 października 2014

Metka czosnkowa





Jest to nasz numer jeden jeśli chodzi o smarowidła do chleba.
Niestety zawsze robię ją na tzw "oko", w zależności ile mamy zamiar zjeść, czy będziemy jeść sami, czy spodziewamy się gości, więc wybaczcie mi brak gramatury, niech każdy sam dopasuje ilość do możliwości.

Za to jest bardzo prosta w przygotowaniu i daje duuuużo przyjemności z jedzenia.
Do tego własny chlebek, mmmmm.


Składniki:

surowy bardzo chudy boczek dobrej jakości
czosnek (u mnie duuuużo czosnku)
sól, pieprz do smaku
ewentualnie majeranek

Boczek i czosnek zmieliłam, doprawiłam do smaku, wymieszałam i gotowe...


SMACZNEGO!!!

9 sierpnia 2014

Pasta z makreli wędzonej - 2 wersje








Składniki:

2 makrele, ok. 25 dkg każda
4 jajka
1 cebula
2 średnie ogórki kiszone
5 łyżek gęstego majonezu
3 łyżki dobrego ketchupu (łagodny albo pikantny - jak kto woli)
2 łyżki musztardy
1 łyżka posiekanego szczypiorku
1 łyżka posiekanego koperku
1 łyżka posiekanej pietruszki
2 ząbki czosnku
do smaku: sól, pieprz mielony


Sposób przygotowania:

Jajka ugotować na twardo, ostudzić, obrać ze skorupek.
Makrele dokładnie obrać ze skóry i ości.
Cebulę obrać, pokroić obgotować.

Pierwsza pasta:

Makrelę, 2 jajka, cebulę i czosnek zmielić.
Dodać 1 łyżkę majonezu, ketchup, posiekaną pietruszkę, dokładnie wymieszać, doprawić.

Druga pasta:

Makrelę, 2 jajka, ogórki kiszone zmielić.
Dodać posiekany szczypiorek, koperek, 4 łyżki majonezu, musztardę, wymieszać, doprawić.

Dobrze jest pasty odstawić na przynajmniej 30 min. do lodówki (pod szczelnym przykryciem). Podawać jako smarowidło na pieczywie, krakersach, chipsach...Można też użyć ich jako dekoracji połówek jaj na twardo.

W wersji nie mielonej:

Cebulę pokroić w kostkę, przelać wrzątkiem, czosnek przecisnąć przez praskę, makrele rozdrobnić widelcem, jajka i ogórki można pokroić lub zetrzeć na tarce, jak kto woli. Reszta bez zmian.







SMACZNEGO !!!

2 sierpnia 2014

Paprykarz domowy





Paprykarz szczeciński.... ulubiony przez wielu.... sklepowy? dla mnie nie do jedzenia.
Długo szukałam tego jedynego przepisu, który przybliży do smaku, jaki pamiętam z dzieciństwa i... znalazłam u Heleny, wyszedł przepyszny, wręcz doskonały. 
Podobnie jak Helena i ja się w nim zakochałam.
Dokonałam kilku niewielkich zmian w przepisie, ale myślę, że nie odbiega za bardzo od oryginału.


Składniki:

1 woreczek białego ryżu
2 wędzone makrele małe, lub 1 duża
1 słoiczek koncentratu pomidorowego o pojemności 190 g
1 łyżka ketchupu
1 duża cebula
2 ząbki czosnku
2 marchewki
1 pietruszka
2 łyżki oleju słonecznikowego
papryka słodka w proszku
papryka ostra w proszku lub pieprz cayenne
pieprz czarny, sól
cukier


Wykonanie:

Marchewkę i pietruszkę obieram, myję i kroję na mniejsze kawałki,
cebulę obieram, kroję ma kilka części,
czosnek obieram.

Marchewkę, pietruszkę, cebulę i czosnek gotuję w malutkim garnuszku, w lekko osolonej wodzie do miękkości, wody daję tylko tyle, aby zakryła warzywa. Wywar dodam do całości, więc nie może go być za dużo.

Ryż gotuję według przepisu na opakowaniu. Odcedzam, studzę.

Makrelę obieram z ości i razem z warzywami mielę maszynką do mięsa na najmniejszych oczkach 
jakie posiadam  (śr.ø 4mm), dodaję ryż, koncentrat pomidorowy, ketchup, przyprawy, szczyptę cukru, olej, wywar z warzyw. Mieszam wszystko i duszę całość chwilkę, aby smaki się połączyły .
Oczywiście smakuję i ewentualnie jeszcze doprawiam. Odstawiam do wystudzenia.


Paprykarz najlepszy jest po kilku godzinach od przyrządzenia.





SMACZNEGO !!!

26 lipca 2014

Pasztet drobiowy




Bardzo prosty w przygotowaniu i jednocześnie pyszny pasztet z kury.
Niestety nie podam dokładnych ilości składników jakie dodałam, ponieważ każdy ma własne wyobrażenie o smaku, a mój przepis to tylko propozycja na wykonanie własnego dodatku do chleba... do czego bardzo zachęcam, świetnie smakuje z własnoręcznie upieczonym chlebem... chyba nie muszę już nic więcej dodawać.

Do wykonania pasztetu potrzebuję:

Kurę - 1 sztukę, włoszczyznę świeżą tak jak do rosołu (ok. 5 szt. marchewek, 3 szt. pietruszki,
1 szt. selera, mały por), dodatkowo kilka ziaren ziela angielskiego, kilka liści laurowych, główkę czosnku, jedną czerwoną cebulę, 4 jajka, no i oczywiście przyprawy, u mnie: sól, pieprz, majeranek, gałka muszkatołowa.

Ilość włoszczyzny dostosowuję według wielkości warzyw, młoda jest stosunkowo mała, dlatego taka ilość, później jak będzie większa to dam jej mniej.
Kurę i warzywa zakupiłam na targu od gospodarzy, moim zdaniem są zdrowsze i smaczniejsze od tych marketowych.

Wszystko przygotowane, więc czas na gotowanie:
Kurę dokładnie myję, wkładam do dużego gara i zalewam wodą, nastawiam na gaz.
W trakcie oczekiwania na zagotowanie, przygotowuję warzywa, obieram je i myję, dodaję do kury, potem wrzucam kilka ziaren ziela angielskiego i ok.3-4 liście laurowe.
Wody musi być tylko tyle aby zakryła mięso i warzywa.

Jak całość się zagotuje zmniejszam gaz i solę, gotuję do miękkości mięsa, nie przykrywam, w międzyczasie uzupełniam wodę, która wyparowała.

Po ugotowaniu się kury wyłączam gaz i odstawiam do ostygnięcia, nie przykrywam, bo skiśnie.

Następnie wyciągam zawartość z gara.
Kurę obieram z mięsa, rękami dzielę na mniejsze kawałki i przekładam do miski, 
dokładam pokrojone warzywa, pokrojoną cebulę, czosnek i jajka. 
Przez sito przecedzam wywar i część wlewam do miski.
Całość miksuję blenderem na gładką masę, dodaję pieprz, gałkę muszkatołową, majeranek, sól, wszystko mieszam i smakuję.
(ilość wywaru dostosowuję do ilości składników jakie są w misce, konsystencja po zmiksowaniu powinna przypominać papkę dla dzieci, resztę wywaru wykorzystuję jako bulion do mięs lub do zupy, można go zamrozić lub spasteryzować)




Jak smak mi odpowiada, to część masy wkładam do naczynia żaroodpornego i zapiekam w piekarniku nagrzanym do 200 st. C ok. 40 min, czas dostosowuję do tego jak bardzo chcę żeby był zrumieniony,
resztę wkładam do słoików i pasteryzuję według tego przepisu.
Bywa tak, że nie mam czasu na pasteryzowanie, wtedy dzielę masę na porcje i zamrażam w pudełkach.
W razie potrzeby odmrażam i piekę w piekarniku.

Oczywiście jak już napisałam na początku, to jest tylko moja propozycja, najprostsza jaką do tej pory udało mi się wypracować. Ja go nazywam pasztetem codziennym, przy okazji świąt robię trochę bardziej wyszukane, ale o tym później.





SMACZNEGO !!!