29 listopada 2016

Dorsz w sosie pomidorowym /wyk. w TM/




Przepis pochodzi z książki z przepisami na TM 21 i jest dostosowany do TM 5.


Składniki na sos:

300 g cebuli pokrojonej w ćwiartki
200 g marchewki obranej i pokrojonej na mniejsze kawałki
100 g pietruszki i selera /obrane i pokrojone na kawałki/
200 g wody
300 g passaty pomidorowej lub 200 g przecieru pomidorowego + ok. 200 g wody
60 g oleju z pestek winogron - rafinowany

przyprawy:

1 łyżeczka soli
1 łyżeczka przyprawy uniwersalnej
1 łyżeczka cukru kokosowego
1 łyżeczka musztardy
kilka kulek ziela angielskiego
listek laurowy
ok. 1 łyżeczka suszonego oregano


Wykonanie:

Do naczynia miksującego włożyć wszystkie warzywa, rozdrobnić 10 s / obr. 5.
Dodać olej, przyprawy, 200 g wody i dusić 15 min  / 100 st. C / obr. 1. z MT.
Dodać passatę lub przecier pomidorowy z wodą,
dusić kolejne 15 min. / varoma / obr. 1 z koszyczkiem.
Ja dałam passatę, więc nie dodawałam dodatkowej wody.
W momencie kiedy damy przecier pomidorowy, który jest gęsty,
to konsystencję sosu regulujemy wodą.
Gotujemy zakrywając otwór w pokrywie koszyczkiem, aby odparował nadmiar wody.
Gotowy sos ewentualnie jeszcze doprawić według uznania.

W czasie kiedy gotuje się sos przygotowujemy rybę.

ok. 0,8 kg - 1 kg fileta z dorsza
sól, pieprz
mąka kukurydziana
olej z pestek winogron - rafinowany


Wykonanie:

Rybę oczyścić z ości, pokroić na kawałki, można pozbyć się skóry, ja ją zostawiłam.
Oprószyć solą i pieprzem.
Obtoczyć w mące.
Smażyć na rozgrzanym oleju na średnim ogniu z obu stron na rumiano.

Rybę przełożyć do głębokiego naczynia, zalać gotowym gorącym sosem.
Odstawić do całkowitego wystudzenia lub zjeść na ciepło...


;*

Zupa kokosowa - moja ulubiona




Zrobiłam już dwie wersje tej pysznej i rozgrzewającej zupy, /klik/, /klik/,
teraz przyszła kolej na trzecią jej odsłonę.
Myślę, że jest jeszcze lepsza od poprzednich.


Składniki:

0,5 kg mięsa z udek kurczaka /bez kości i skóry/
1 średni por pozbawiony najciemniejszej zielonej części
garść mrożonych warzyw /marchew, pietruszka i seler/
lub 1 marchewka, 1 malutki korzeń pietruszki i malutki kawałek selera
warzywa umyć, obrać i zetrzeć na wiórki.
ostra, czerwona papryczka chilli
tłuszcz do smażenia /u mnie olej kokosowy/
ok. 2 litry mleka kokosowego
kawałek imbiru
świeża kolendra do posypania zupy
do smaku: sól, cukier kokosowy, kurkuma 


Wykonanie:

W dużym garnku rozgrzewam tłuszcz.
Por przekrawam wzdłuż na pół, wypłukuję piasek, kroję w półksiężyce.
Szklę na tłuszczu z dodatkiem jednej łyżeczki cukru kokosowego. 
Dodaję pokrojoną w drobną kostkę papryczkę, oraz posiekany drobno imbir.
Udka kroję w paski, dodaję do garnka i duszę do momentu ścięcia się białka, mięso pozostaje blade.
Do całości dodaję resztę warzyw, mieszam, zalewam mlekiem,
część śmietanki, czyli tej twardej części zostawiam do wykończenia gotowej już zupy.
Po przemieszaniu dodaję jeszcze wodę, aby zupa była zupą a nie gulaszem.
Ilość dodanej wody jest sprawą indywidualną, jaką gęstość zupy chcemy uzyskać.

Gotuję do miękkości, doprawiam do smaku solą, cukrem kokosowym i kurkumą.
Zupa musi być lekko pikantna, w przypadku gdyby papryczka nie sprostała oczekiwaniom,
można ją jeszcze doprawić ostrą papryczką w proszku.

Gotową zabielam jeszcze pozostałą śmietanką i posypuję posiekaną natką kolendry.


;*

24 listopada 2016

Babka bananowa z wanilią i nutą pomarańczy /wyk. w TM/





Składniki:

200 g wiórków kokosowych
2 laski wanilii 
4 jajka
4 średnie bardzo dojrzałe banany /ok. 500 g po obraniu/
skórka starta z jednej pomarańczy
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1 łyżka octu jabłkowego
ok. 30 g mąki kokosowej


Wykonanie:

Do naczynia TM wsypać wiórki kokosowe.
Dodać pokrojone laski wanilii. 
Zmiksować 30 s / obr. 10. 
Zgarnąć wszystko ze ścianek na dno naczynia.
Dodać jajka, ubić 1 min / obr. 3.
Dodać obrane i pokrojone banany /najlepsze są takie, które mają dużo brązowych plamek, są najsłodsze i nie ma potrzeby dosładzania ciasta innym słodzikiem/,
skórkę z pomarańczy, zmiksować 40 s / obr. 10 zwiększając obroty stopniowo.
Ustawić obroty na 3,5 i podczas pracy urządzenia,
przez otwór w pokrywie dodać sodę i ocet, miksować ok. 30 s.
Na koniec zagęścić ciasto mąką kokosową, miksować 1 min / obr. 4.

Gotowe przelać do sylikonowej keksówki.
Piec w 180 st. C funkcja góra - dół ok. 1 godz. do suchego patyczka.

Wyjąć ostrożnie od razu po upieczeniu, wystudzić na kratce.


;*

19 listopada 2016

Żywieniowa metamorfoza cz.16

Andrzejki za mną.
Zabawa udana, ale jedzenie pozostawia wiele do życzenia.
Na start niby obiad.
Jak pisałam w poprzednim poście zamówiłam wersję bezglutenową i bez nabiałową.
Szczerze? Od kucharza spodziewałam się większej inwencji twórczej.
Zupa, a właściwie czysty wywar/bulion nie wiem z czego, może z kostki? z dodatkiem makaronu bezglutenowego, bleeeeee., posiorbałam trochę bo byłam głodna, ale nigdy więcej.
Na drugie danie dostałam lekko przesuszony kotlet schabowy z suchymi ziemniakami i dziwną surówką z czerwonej kapusty. Kapusta jeszcze jak cię mogę, ale reszta.... ziemniaków nie ruszyłam.
Oczywiście na stole stała patera z mięsem i rybą w galarecie, odrobina owoców i jakieś dziwne sałatki, których nikt nie ruszył, ja też. Praktycznie przez całą noc poza "obiadem" zjadłam tylko kawałek rolady z kurczaka w galarecie, szaszłyk drobiowy, który też był suchy i wypiłam dwa kubki barszczu, który moim zdaniem zrobiony był z kostki i koncentratu.
Oprócz tego nic więcej nie widziałam do jedzenia dla siebie.

Za to odrobina alkoholu, dobry DJ po części zrekompensowały jedzeniowe braki.
Szkoda tylko, że tak mocno podkręcili klimatyzację, tak dmuchało zimnym powietrzem na nasze stoliki, że po przyjściu z parkietu ubieraliśmy marynarki.
Przez to nabawiłam się zapalenia zatok i krtani, masakra ...

"Kolana pszczoły" z TM wypijane przez trzy dni przed snem postawiły mnie na nogi i uniknęłam antybiotyku, uffff....


****

Lubie słodkości, ale te w wersji "paleo" nie do końca do mnie przemawiają, nie żeby mi nie smakowały, ale to nie to co klasyczne glutenowe z bitą śmietaną itp...
Jedyne, które jestem w stanie zjeść ze smakiem to ciasta na kruchym cieście z owocami i ciastka.
Cała reszta na bazie warzyw czy suszonych owoców i lub z bananem nie są w moim guście.
Także przestałam się wysilać i kombinować z zamiennikami bezglutenowymi i zwyczajnie
jak chce mi się coś słodkiego to w zależności od pory dnia, albo robię sobie gryczanego naleśnika
i zjadam go z musem owocowym, albo do kawy dodaję łyżkę miodu i też się zaspokajam.
Samego miodu nie ruszę, nigdy nie byłam jego miłośniczką i chyba nie zostanę.


****

Widać owoce nie są dla mnie. Mam zamiar po Nowym Roku przejść na detoks cukrowy.
Jak sobie poradzę? Nie mam pojęcia, jestem dość słaba w realizacji postanowień, mam tylko nadzieję, że razem ze mną będzie całe mnóstwo innych ludzi i dzięki temu będzie mi łatwiej i jakoś dam radę, ostatecznie to tylko 21 dni bez węgli, cukru, fruktozy i innych im podobnych.


****

Świętach Bożego Narodzenia były bardzo spokojne, bez ekstra gości, więc mniej biegania kuchnia - pokój. Przeżyłam je bez glutenu już drugi rok, ale nie bez nabiału, a szkoda bo jak to u mnie bywa po nabiale mam zaparcia i dziwne plamy na buzi a czasem wypieki, które wyglądem przypominają trądzik różowaty. Nie przesadziłam z jego ilością, zjadłam tylko dwa kawałki ciasta z bitej śmietany i mascarpone. W moim przypadku to wystarczy.
Żeby sobie pomóc łyknęłam dwie tabletki na przeczyszczenie i odrobinę pomogły. Po świętach poszłam do apteki i zaopatrzyłam się w syrop z laktulozą, który poradziła mi pani farmaceutka.
Obiła mi się gdzieś o uszy ta nazwa, w internecie wyczytałam, że z laktulozą robi się badania wodorowe, napisałam na forum SIBO zapytanie o skuteczność tego specyfiku, dziewczyny od razu napisały mi, że to nie najlepszy sposób, ponieważ laktuloza wywołuje wzdęcia i różne inne dolegliwości gastryczne związane z drażliwym jelitem.
No i cały dzień czyli od zażycia syropu miałam obrzydliwe gazy, lekkie wzdęcie i śpiewający brzuch.
Poszłam spać z takimi efektami i o dziwo spokojnie spałam do rana.
Rano jak zwykle kawa i żadnego łał, zwykła wizyta w toalecie. No cóż obawiałam się, że będzie gorzej a tu takie miłe zaskoczenie. Zrobiłam sobie śniadanie i w trakcie jedzenia poczułam nasilający się ból u dołu brzucha, który zaczął promieniować na boki i odcinek krzyżowy pleców, nie należał do przyjemnych i wiedziałam do czego doprowadzi. Dziewczyna z forum SIBO pisała, że po zażyciu tego syropu myślała, że rozerwą się jej jelita. Strach zajrzał mi w oczy.


****

Moje zerwanie z nabiałem nie należy do łatwych, pomimo moich wszystkich dolegliwości jakie mam po jego zjedzeniu nadal po niego sięgam, a konkretnie po lody, ciasta z bitej śmietany i mascarpone, no i oczywiście mleczną czekoladę najlepiej z orzechami, chociaż po nią to sięgam najrzadziej.
Czy detoks cukrowy pomoże mi zerwać z nałogiem?
Mam cichą nadzieję, że tak, ale jak będzie faktycznie to się dopiero okaże ...


****

Minął Sylwester, mamy Nowy Rok, ciekawe czy będzie lepszy i bardziej łaskawy ???
Mam nadzieję, że tak.


****

Już prawie koniec stycznia 2017, więc prawie koniec detoksu.
Już prawie uregulowałam sobie jelita, a tu ciach, znowu wzdęcia, przelewania itp itd.
A co takiego zrobiłam nie tak?
Otóż rozpoczęłam detoks cukrowy, wszystko było ok., powolutku brzuch robił się płaski.
Wspomagałam się herbatkami ziołowymi, ograniczyłam kawę, zmuszałam się do picia wody, ale przede wszystkim wykluczyłam cały cukier!!!! To w moim przypadku było niezwykle trudne do wykonania. Ja lodożerca, uzależniona od słodkiego smaku postanowiłam z tego zrezygnować.
Sama w to nie wierzyłam, że dałam rade, aż do momentu kiedy pękłam.
Wyjście na zakupy, zapach kawy i popłynęłam, kupiłam sobie na dziale z żywnością bezglutenową rurki kukurydziane z kremem orzechowym. Może skład nie powala na kolana, ale glutenu nie było, za to był cukier, skrobia i odtłuszczone mleko w proszku. W domu skusiłam się jeszcze na dwa świąteczne pierniczki własnej roboty, na obiad zjadłam mięso w połączeniu z zapiekanymi ziemniakami iiiiii MASAKRA !!!!!!! Wzdęta jak w ósmym miesiącu ciąży, uczucie zalegającego kamienia, nazajutrz przelewanie, śpiewy i wzdęć ciąg dalszy, oczywiście o toalecie mogłam zapomnieć, nawet poranna kawa nie pomogła. No cóż zaczynam od nowa. Widać mam w sobie całe mnóstwo niechcianych bakterii, które żyją dzięki cukrowi i bardzo się ucieszyły jak im taką ucztę zaserwowałam. Nie wiem tylko czy sama dieta pozbawiona cukru da sobie radę z niechcianymi lokatorami.


;*

Żywieniowa metamorfoza cz.15


Witam ponownie i zapraszam do kolejnej lektury na temat mojego odżywiania i samopoczucia.
Może nie jest najciekawsza, ale liczę na to, że może jest ktoś kto ma podobne dolegliwości jak ja
i chętnie skorzysta z moich doświadczeń.


****

Ostatnio znowu sobie pofolgowałam, z okazji urodzin od mojej rodziny (która wie, że nie mogę czekoladek) dostałam właśnie dużo tych cudownych słodkości, którym zresztą nie mogłam się oprzeć. Najadłam się do bólu, dosłownie i w przenośni, brzuch jak balon, zero wizyt w toalecie, pryszcze na twarzy..... bez komentarza.


****

Bardzo lubię zupy na wywarze z kości.
Wywar głównie robię z wiejskiej kury, odcinam udka, wycinam piersi, reszta do garnka,
dodaję ziele angielskie, liście laurowe i gotuję, potem tylko przelewam wywar przez sito do innego garnka, obieram mięso z kości, dodaję ulubione warzywa i tak powstaje zupa.
Niestety mam po nich wzdęcia i straszne uczucie ciężkości.
Muszę spróbować zup bez wywaru na maśle klarowanym lub oliwie z oliwek.
Nie wiem, mam nadzieję, że to nie jest problem z jedzeniem gotowanych warzyw, a jedynie z kłopotliwym trawieniem wywaru na kościach.

Fakt jest taki, że ugotowałam sobie zupę krem z buraków, zabieloną mlekiem kokosowym i co?
I nic, jestem uratowana, zupy na bazie samych warzyw z dodatkiem masła klarowanego dają radę.

Dużo gotuję w wolnowarze.
Uwielbiam wszelkie gulasze, zupy i pulpeciki.


****

Muszę nadal uważać na owoce, był taki moment, że mogłam sobie pozwolić na małe jabłko w ciągu dnia i nic mi po nim nie było, teraz niestety dolegliwości wróciły, uporczywe wzdęcia, gazy i te dziwne odgłosy wydobywające się z mojego brzucha, czasami jest mi wstyd jak jestem w miejscu publicznym a tam takie coś....


****

Życie z ZJD nie należy do łatwych i coraz częściej odnoszę wrażenie, że pilnowanie tego co zjem będzie mi towarzyszyło do końca życia ...


****

Muszę się pochwalić, mamy zarezerwowaną zabawę Andrzejkową, nie byłoby w tym nic dziwnego, ale ja po raz pierwszy odważyłam się zadzwonić do restauracji z pytaniem o przygotowanie dla mnie jadłospisu bez glutenu i nabiału. I jakie było moje zdziwienie na odpowiedz pana kierownika.
Oczywiście nie było żadnego problemu, musiałam tylko drogą elektroniczną, czyli emailem wysłać informację na kogo była zrobiona rezerwacja, oraz moje imię i nazwisko a przygotują dla mnie oddzielne posiłki ... Jestem bardzo ciekawa czy tak faktycznie będzie ...


****

Byliśmy również w restauracji meksykańskiej w Gdańsku.
Dostaliśmy od naszej córki w prezencie voucher, mogliśmy wybrać sobie prezent
ze specjalnej strony i padło właśnie na kolację we dwoje.
Podczas rezerwacji stolika rozmawiałam z panią i również miło mnie zaskoczyła proponując
potrawy na tzw zamianę.
Zdecydowałam się na tą kolację.
Zostaliśmy bardzo miło przyjęci, jedzonko pyszne, oczywiście moje było bez glutenu i nabiału.
Pani bardzo się starała żebym była zadowolona.
Super!!!! Zaskakuję się coraz bardziej, bo do tej pory, jak gdzieś wychodziliśmy
i pytałam o jadłospis bez glutenu i nabiału to patrzyli na mnie jak na kosmitkę.
Może po prostu chodziliśmy w złe miejsca?

Cudownie, że są takie miejsca.

A zapomniałabym o jeszcze jednym fajnym miejscu, gdzie również można poprosić o przygotowanie posiłku w wersji bezglutenowej. Mam tu na myśli zwykłą, podrzędną smażalnię ryb w Mechelinkach.
Byliśmy tam już po sezonie, pani poinformowała, że ze świeżych ryb mają tylko dorsza, ja zapytałam czy usmażą mi go bez mąki pszennej, ona na to, że nie koniecznie się da, ponieważ ryba się rozpadnie, ale może mi obtoczyć fileta w mące kukurydzianej.
Zgodziłam się, zjadłam, była pyszna....
Może mąka kukurydziana nie jest do końca najlepszym rozwiązaniem, ale od czasu do czasu .... myślę, że mi nie zaszkodzi, a zjedzenie tak świeżej ryby graniczy z cudem, a tam wiem, że nie kłamią i jak mówią, że jest świeża to znaczy, że faktycznie tak jest.


****

Wróciła obrzydliwa zgaga.
Myślałam, że już ją okiełznałam, a tu masz ... niespodzianka ....
Znowu zaczęłam pić ocet jabłkowy z wodą przed śniadaniem, na razie jest spokój, ale na jak długo?


****

Odnoszę wrażenie, że mam alergię na jajka, pisałam już wcześniej o moich problemach po zjedzeniu jajek w każdej postaci. Postanowiłam je na chwilę odstawić i zjeść w najmniej oczekiwanym momencie. Miałam taką okazję, byłam na imprezie, na stole pojawiła się klasyczna sałatka jarzynowa, skusiłam się na jedną łyżkę i jakie było moje zdziwienie jak po kilku minutach po spożyciu dopadł mnie wodnisty katar, zatkane zatoki i kaszel, a co za tym idzie również łzy. Po kolejnych kilku minutach wszystko mi przeszło, ale nie było to najprzyjemniejsze doświadczenie. Dlatego jajka znowu poszły w odstawkę.

Podobne reakcje mam po bananach, ciekawe dlaczego, co takiego jest w bananach co powoduje u mnie katar, kichanie i zatkany nos? Może to chemia .... ? Już długo ich nie jadłam właśnie z tego powodu, chciałam spróbować ... a tu znowu pech ... Trudno i je muszę odstawić.


****

Nauczyłam się robić naleśniki z mielonej kaszy gryczanej nie palonej z wodą.
Smażę je na smalcu i jem z musem owocowym lub w wersji wytrawnej.
Pierwsze, które zrobiłam kompletnie mi nie wyszły, ciasto zrobiłam zbyt płynne i podczas odwracania rozpadały się, ale były i tak super, bo bez jajek.
Wciągnęłam je błyskawicznie na słodko z musem z jabłek i mango oraz wytrawnie ze smażoną piersią z kurczaka i warzywami, nasyciły mnie na bardzo długo no i później nie czułam wilczego głodu ... mam tylko nadzieję, że i na nie się nie uczulę, bo się chyba załamię ...

Do miski wsypuję trzy czubate łyżki mąki z kaszy gryczanej, stopniowo dolewam wody i mieszam trzepaczką lub sprężynką, konsystencja jest trochę bardziej gęsta niż  klasycznych naleśników.
Trzeba wyczuć, zbyt płynne ciasto, naleśniki się rozpadną podczas próby przewrócenia na drugą stronę, natomiast zbyt gęste to wyjdą za grube. Tak źle, tak nie dobrze.
Płomień pod patelnią też trzeba wyczuć, jak jest za mały, naleśnik wysycha, pęka i klapa, nie ma jak obrócić. Za duży płomień, ciasto ścina się z zewnątrz, przy próbie obrócenia przykleja się do patelni i też jest problem. No i niestety musiałam się pogodzić z tym, że naleśniki są blade, nie mogę ich zbyt długo trzymać na patelni, bo wychodzą chipsy i nie ma możliwości zawinąć ich w rulon.
Po usmażeniu zawsze zakrywam je folią aluminiową żeby nie wyschły.

Jakkolwiek mi nie wyjdą to i tak je zjadam.
Ostatnio zauważyłam, że lepiej się smażą na suchej patelni, następnym razem wypróbuję.

;*

7 listopada 2016

Udka w porach i mleku kokosowym z wolnowaru




Składniki:

1 kg udek bez kości i skóry
kawałek białej części pora
masło klarowane
0,5 l tłustego mleka kokosowego


Marynata: 

2 łyżki oleju kokosowego
2 łyżeczki cukru kokosowego
2 łyżeczki soli himalajskiej
1 łyżeczka pieprzu cayenne
1 łyżeczka kozieradki
1 łyżeczka kurkumy


Wykonanie:

Składniki marynaty rozpuścić w rondelku na malutkim ogniu.
Mięso umyć, zalać marynatą, wymieszać, odstawić.

Por pokroić.
Wolnowar rozgrzać na II pozycji /100 st. C./
Na dno naczynia włożyć masło i por.
Odczekać aż masło się rozpuści.
Przemieszać.
Na por ułożyć udka, zalać marynatą i mlekiem kokosowym.

Całość przykryć przykrywką.
Zmienić ustawienie pokrętła na I pozycję /90 st. C./
Dusić 5-6 godzin.
Przemieszać delikatnie w czasie gotowania.


;*

2 listopada 2016

Miodowe pałki z wolnowaru




Składniki:

ok. 1 kg kurzych pałek


marynata: 
2 łyżki miodu
2 łyżki oleju kokosowego
spora łyżeczka soli himalajskiej
1 łyżeczka pieprzu cayenne
1 łyżeczka mielonej kozieradki 
1 łyżeczka kurkumy

Pałki umyłam, przełożyłam do naczynia wolnowaru.
Składniki marynaty rozpuściłam w rondelku na malutkim ogniu.
Gotową marynatę wlałam do mięsa, dłonią dokładnie wtarłam.
Można odstawić do przegryzienia się smaków, ale ja tego nie zrobiłam.
Naczynie włożyłam do obudowy grzejącej, ustawiłam pokrętło na I pozycji 
/u mnie na tej pozycji urządzenie nagrzewa się do 90 st. C/.
Zakryłam przykrywką i zostawiłam na 6 godzin,
Po tym czasie można zmienić pozycję pokrętła na podgrzewanie.


Gotowe ;*

Babka jabłkowo bananowa z nutą pomarańczy /bez glutenu, bez nabiału/





Dziś są moje urodziny i dlatego postanowiłam upiec sobie ciasto z tej okazji.
Jest baaardzo proste w wykonaniu, a smak ... powala. Koniecznie spróbujcie ;-)


Składniki:

słodkie jabłka, bardzo dojrzałe banany w proporcjach w/g uznania
6 jaj
60 g płynnego miodu
skórka starta z jednej pomarańczy
1 łyżeczka sody
szczypta soli himalajskiej
ok. 100 g mąki kokosowej

foremka prostokątna najlepiej sylikonowa


Banany obieram, kroję w półksiężyce.
Jabłka obieram, wycinam gniazda nasienne, kroję w kostkę. 
Pokrojone owoce przekładam do foremki.
Musi być ich tyle żeby wypełniły foremkę, ale nie po brzegi, zostawiam niewielki margines.
Jaja ubijam z miodem, dodaję sól, sodę, skórkę z pomarańczy, mieszam.
Następnie stopniowo dodaję mąkę, jej ilość jest uzależniona od wielkości jaj.
Ciasto wychodzi dość gęste, ale pamiętam o tym, że w czasie pieczenia jabłka puszczą soki.
Do ciasta przesypuję pokrojone owoce, mieszam szybko i dokładnie łopatką.
Całość przekładam z powrotem do foremki.
Wstawiam do nagrzanego do 150 st. C piekarnika, funkcja termoobieg, 
piekę 50 minut, do zrumienienia.


;*

Kaczka z cynamonem i czerwoną kapustą




Składniki:

kaczka
kilka kwaśnych jabłek

przyprawy: sól. czerwona ostra papryka, cynamon, oraz słodzik u mnie miód


Wykonanie:

Kaczkę rozbieram, osobno nogi, osobno piersi z kością, resztki szkieletu i skrzydełka wkładam do garnka i gotuję wywar na zupę z pieczonej dyni z sokiem pomarańczowym i skórką pomarańczową.

Staram się tak wykroić części kaczki aby jak najmniej kości zostało, uważam bowiem, 
że w kościach jest najwięcej smaku, który wydostaje się w czasie pieczenia.

W każdym kawałku mięsa delikatnie nacinam skórę.
Nacieram miodem, solą i ostrą papryką, na koniec delikatnie oprószam cynamonem.
Nie chcę aby dominował w gotowej potrawie, ale nadał jej subtelny posmak.

Tak przygotowanego ptaka zawijam folią i odstawiam na noc do lodówki.

Następnie rozgrzewam patelnię z tłuszczem, u mnie jest to olej kokosowy.
Kawałki mięsa obsmażam na złoto na średnim ogniu zaczynając od skóry.
Gotowe przekładam do naczynia żaroodpornego, obkładam cząstkami jabłek.
 Naczynie wraz z mięsem szczelnie owijam folią aluminiową,
 tak aby nic z niego nie wyparowało podczas pieczenia.
Wkładam do nagrzanego do 100 st. C piekarnika na 8 godzin.


Przygotowanie czerwonej kapusty:

Ilość tego warzywa pozostawiam do indywidualnych potrzeb, przygotowanie jest tak proste, 
że każdy da sobie radę bez konkretnych proporcji, wystarczy mieć dobry smak.

Kapustę rozcinam, wycinam głąb oraz odrywam wierzchnie liście.
Następnie kroję na mniejsze kawałki i rozdrabniam partiami w blenderze wysokoobrotowym.
Można poszatkować na tarce, pokroić ręcznie, jak kto woli, ja jestem trochę leniwa i idę na skróty.

W dużym garnku rozgrzewam masło klarowane.
Jedną niewielką cebulę obieram i szatkuję w piórka.
Szklę na rozgrzanym maśle.
Dodaję kapustę, ją również szklę mieszając od czasu do czasu.
Podlewam wodą, dodaję sok z limonki, zakrywam i duszę na wolnym ogniu 
aż będzie lekko miękka.
Doprawiam do smaku solą, pieprzem, ewentualnie cukrem kokosowym
czy też jeszcze sokiem z limonki, wszystko zależy od ilości kapusty. 
Na koniec dodaję niewielką ilość cynamonu, 
podobnie jak w mięsie ma być tylko delikatnie wyczuwalny.
Duszę do miękkości.

Wszystko zależy od naszego smaku.


;*

Krem z pieczonej dyni z sokiem z pomarańczy




Składniki:

1 cebula
1 ząbek czosnku
masło klarowane
300 g warzyw /marchew, pietruszka, seler/
2 pomidory
kawałek imbiru
600 g bulionu drobiowego
500 g pieczonej dyni
sok z dwóch pomarańczy
450 g mleka kokosowego
sól. pieprz cayenne
ewentualnie cukier kokosowy lub inny słodzik do smaku


Cebulę i czosnek obrać, posiekać, zeszklić na rozgrzanym maśle.
Dodać pokrojoną marchew, pietruszkę, seler, pomidory, imbir, zalać bulionem.
Gotować do miękkości.
Dodać dynię, sok z pomarańczy, mleko, zagotować, zmniejszyć płomień.
Zmiksować na gładko, doprawić do smaku.


;*

Korzenne ciasto dyniowe /wyk w TM/





Składniki:

125 g mąki kokosowej
150 g cukru trzcinowego
1 łyżeczka przyprawy korzennej
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1 łyżka octu jabłkowego
3 jajka
110 g rozpuszczonego masła klarowanego
350 g pieczonej dyni
100 g obranej i startej na dużych oczkach marchewki
skórka starta z jednej pomarańczy


Do naczynia miksującego włożyć motylek.
Jajka i cukier przełożyć do naczynia, utrzeć 3,5 min / obr. 3,5

Dodać masło, utrzeć 30 s / obr. 3

Ściągnąć motylek.

Dodać mąkę, sodę, ocet i przyprawę korzenną, wymieszać 1 min. / obr. 4,5

Zgarnąć wszystko ze ścianek kopystką.
Dodać dynię, zmiksować z pomocą kopystki 40 s. / obr. 10. 

Dodać marchewkę i skórkę z pomarańczy, 
wymieszać najpierw kopystką a potem 1 min. / obr. 2

Ciasto przełożyć do sylikonowej foremki wysmarowanej masłem klarowanym.
Piec w 160 st. termoobieg ok. 50 minut. Wystudzić, wyjąć na talerz.


Polewa:

40 g oleju kokosowego
12 g kakao
skórka starta z jednej pomarańczy
1 łyżka śmietanki kokosowej

Wszystkie składniki rozpuścić na bardzo małym ogniu, wysmarować wystudzone ciasto,
odstawić do całkowitego stężenia.


;*