Miałam w planach wydać wszystkie owoce jakie miałam w domu łącznie z bananami
i też tak zrobiłam wydałam, żeby nie kusiły, ale po czasie kupiłam kilka jabłek.
Dlaczego? To wyjaśniam w dalszej części postu.
i też tak zrobiłam wydałam, żeby nie kusiły, ale po czasie kupiłam kilka jabłek.
Dlaczego? To wyjaśniam w dalszej części postu.
Zauważyłam, że dwa dni z kaszanką w roli głównej na śniadanie nawet mi służy
i nie mam po niej sensacji, każdy kolejny dzień nie jest już taki fajny.
Najgorsze jest łaknienie na słodycze, jak jestem na mieście i tak mnie najdzie,
to nie wiem co robić, momentami jestem gotowa wejść do sklepu,
kupić lody czy mleczną czekoladę i pochłonąć z prędkością światła,
żeby przypadkiem nikt nie widział, to jest straszne, ale prawdziwe ...
i czasami tak się zdarza ...
Ziemniaki w żadnej postaci mi nie służą.
Zauważyłam też, że pomidory, nawet te z eko upraw nie są dla mnie przyjazne.
Z psiankowatych najbardziej toleruję czerwoną paprykę, ale też nie w nadmiarze,
jak skroję pół tej podłużnej odmiany do surówki i zjem ją na dwa razy w ciągu dnia to jest ok.
Natomiast jak dodam całą lub więcej do mięsa i upiekę to już mnie wzdyma.