26 października 2015

Panierowane kotlety z piersi kurzej




To danie może być zarówno przekąską jak i daniem głównym, 
wystarczy tylko zwiększyć ilość składników na talerzu.
Panierka, którą przedstawiam jest bardzo prosta do wykonania po warunkiem,
że nie ma się uczulenia na któryś ze składników.


23 października 2015

Mango, awokado i banan czyli przekąska idealna




Nieśmiertelne owocowe trio, które króluje w mojej kuchni od bardzo dawna.
Banalny przepis, szybko wykonana przekąska, 
każdy może ją wykonać i z przyjemnością zjeść.
Pyszny, sycący mus, zabrany w estetycznym kubeczku, 
czy jest ktoś kto mógłby mu się oprzeć? 
Gorąco polecam:)))


Składniki:

bardzo dojrzałe mango
bardzo dojrzałe awokado
bardzo dojrzały banan

u mnie jeszcze garść płatków migdałowych


Owoce obieram, kroję na mniejsze kawałki, dodaję płatki migdałowe i miksuję na gładki mus.
Przelewam do naczynia, w którym będę go jadła i posypuję jeszcze odrobiną płatków, 
w trakcie jedzenia miło chrupią.


Gotowe:)))


Niestety sztuczne światło nie sprzyja robieniu zdjęć :-(

21 października 2015

Krem z marchwi i brukwi z imbirem i kolendrą




Pogoda nas nie rozpieszcza, więc aksamitna, słodka i sycąca zupa krem 
wydaję się być idealną na jesienne słoty.
Do tego piękny kolor i imbir sprawiają, że całe ciało ogarnia nieoczekiwane uczucie ciepła i radości.
Dla takiej chwili warto się poświęcić.

Gorąco polecam ;)))


Składniki na garnek o pojemności 5 l.:

wywar z kości z mięsem ok. 4 l.
brukiew (ok. 600 g)
marchew (ok. 600 g)
biała część pora
3 pietruszki (ok. 160 g)
seler (ok. 230 g)
2 buraki (ok. 270 g)
świeży imbir (ok. 50 g)
główka czosnku
mleko kokosowe

spora garść posiekanej świeżej kolendry
płatki migdałowe

Do smaku: sól, kurkuma, ewentualnie pieprz jak ktoś lubi bardziej ostro


Wykonanie:

Do garnka wlewam wywar z mięsem. 
Wszystkie warzywa (oprócz imbiru i czosnku) myję, obieram, 
kroję na mniejsze kawałki i wrzucam do wywaru.
Doprowadzam do wrzenia i gotuję do miękkości.
Pod koniec gotowania dodaję obrane ząbki czosnku i obrany i pokrojony w plasterki imbir.
Całość miksuję blenderem na gładki krem. 
Doprawiam do smaku, zabielam mlekiem.

Podaję z płatkami migdałowymi i świeżą kolendrą.




Smacznego:)))


Jeżeli nie mam wywaru, co zdarza mi się bardzo rzadko, to najpierw go przygotowuje.
U mnie jest to z reguły szkielet z kury wraz ze skrzydełkami, łapki kurze oraz nóżka świńska, 
lub wołowa kość. Wszystko wkładam do dużego gara, zalewam wodą, 
dodaję kilka ziaren ziela angielskiego, 3-4 listki laurowe i gotuję na małym ogniu ok. 12 godzin.
Z reguły nastawiam wywar rano, a wieczorem go wyłączam.
Na drugi dzień tylko lekko go podgrzewam, przecedzam przez sito do mniejszego garnka, 
oskubuję mięsko i albo gotuję na nim od razu zupę, albo wlewam do słoików 
i pasteryzuję w piekarniku nagrzanym do 100 st. C przez dwie godziny.

20 października 2015

Smalec wołowy




Przedstawiam moje najnowsze odkrycie, czyli smalec wołowy wytopiony z wołowego łoju.
Po informacje o cudownych właściwościach tego tłuszczu zapraszam do Klaudyny.


Składniki:

łój wołowy najlepszy ten około nerkowy
patelnia / garnek
czas


Wykonanie:

Łój kroję na malutkie kawałeczki, zbliżone do kostki, przekładam na patelnię.
Stawiam na najmniejszym palniku, robię najmniejszy płomień i cały proces wytapiania się rozpoczyna, oczywiście mieszam zawartość dość często, aby cały łój wytopił się równomiernie.
Smalec jest gotowy gdy wytopią się wszystkie skwarki, czyli ok. 3-4 h.

Pamiętaj by smalec wytapiać wolno na bardzo małym ogniu. 
Przygotowywanie smalcu na zbyt dużym płomieniu spowoduje jego spalenie.

Czas wytapiania zależy od ilości łoju, im więcej tym dłużej, ale warto się poświęcić.
Gotowy tłuszcz przelewam do metalowej miski przez gęste metalowe sito,
plastik mógłby nie wytrzymać temperatury, potem do słoików.




Gotowe:)))

17 października 2015

Bitki wieprzowe z czerwoną kapustą




Kolejny sposób na przemycenie warzyw.
Tym razem marchewka i gałązki młodego selera naciowego.
Sos gęsty od warzyw i jednocześnie pyszny.
Czy można chcieć czegoś więcej???


Składniki:

ok. 1 kg szynki wieprzowej
1 duża cebula
1 główka czosnku (wielkość w/g uznania)
4-5 marchewek
spora garść posiekanej zielonej części młodego selera
kilka ziaren ziela angielskiego
2 listki laurowe
smalec wołowy do smażenia


Do smaku: sól, kurkuma, lubczyk suszony


Dodatkowo:

1/2 główki czerwonej kapusty
kawałek wędzonej słoniny
mała cebula
1 kalarepa
smalec wołowy
sól do smaku


Wykonanie:

Marchewki myję, kroję na mniejsze kawałki, przekładam do garnka, 
dodaję posiekane zielone gałązki z młodego selera, 
zalewam wodą tylko do wysokości warzyw 
i gotuję al dente na dość dużym ogniu.
Miksuję blenderem.

Szynkę kroję w plastry, obsmażam z obu stron na rumiano na rozgrzanym tłuszczu, 
przekładam do odpowiednio dużego garnka.
Cebulę kroję w piórka, czosnek siekam i przekładam na patelnię po smażeniu mięsa, 
chwilę smażę na łyżce smalcu, ciągle mieszając, uważam aby czosnek się nie przypalił.
Zalewam wodą, dodaję przyprawy, ziele angielskie, listki laurowe, zagotowuje.

Zmiksowane warzywa i zawartość patelni przelewam do garnka z mięsem.
Doprowadzam do wrzenia, zmniejszam płomień i duszę pod przykryciem do miękkości.
Ewentualnie doprawiam jeszcze i uzupełniam płyn.

Na dużej patelni rozgrzewam smalec i podsmażam pokrojoną w kostkę słoninę, 
dodaję pokrojoną w piórka cebulę i smażę do zeszklenia.
Kapustę szatkuję, kalarepę obieram i kroję w słupki.
Przekładam na patelnie, mieszam, solę, podlewam odrobiną wody, 
przykrywam i duszę do miękkości.
Mieszam od czasu do czasu, kapusta ma praktycznie udusić się we własnym sosie, 
więc wody dodaję naprawdę mało, na koniec jeszcze odrobinę doprawiam solą.


Gotowe:))))

16 października 2015

Kiszona kapusta




Po raz pierwszy odważyłam się sama nastawić kapustę do kiszenia.
Pełna obaw zabrałam się do roboty i na chwilę obecną nie żałuję.
Kapusta jest po ponad dwóch tygodniach od nastawienia i ładnie kiśnie, 
jest dobra w smaku, choć trochę za mało dałam soli.
Ale mimo wszystko polecam, bo warto!!!



Składniki:

5-5,5 kg kapusty w zależności od wielkości główki (ja kupiłam 3 szt.)
1 kg marchewki
90 g soli niejodowanej 

Produkty zakupiłam w ekologicznym gospodarstwie i oczywiście sama poszatkowałam kapustę 
i starłam marchew, ale można kupić już poszatkowane, gotowe do przetworzenia,
więc czy zrobimy to sami w domu, czy kupimy półprodukt pozostawiam kwestią według uznania.

Do przygotowania potrzebowałam jeszcze dużego pojemnika
do mieszania kapusty z marchwią i solą.
Mi do tego celu posłużyła plastikowa wanna, którą kiedyś zakupiłam do przewożenia mięsa.

Całość przygotowywałam partiami.
Sól odważyłam w pojemniku.
Następnie obrałam i starłam marchew.
Potem szatkowałam każdą połówkę kapusty osobno i dokładałam do marchwi.
Każdą warstwę oprószałam solą i dokładnie mieszałam,
żeby mieć mniej roboty po zakończeniu szatkowania.

Na koniec całość dokładnie wymieszałam dłońmi.

Przygotowałam sobie słoiki różnej wielkości.
Kapustę z marchewką nakładałam do słoików łyżką, ubijałam warstwami wyciskaczem barmańskim do drinków (klik), mniej więcej co 1/3 wysokości słoika, do momentu aż wytrąci się płyn. 
Na górze musi pozostać płyn, jest on gwarancją, że kapusta nie spleśnieje. 

Słoiki mocno zakręciłam.
Napisałam datę i włożyłam do foliowych woreczków, aby uniknąć wyciekania płynów na półkę.

U mnie kapusta jest gotowa do jedzenia po dwóch tygodniach, ale wiadomo,
że im dłużej postoi tym będzie lepsza.
Po dłuższym staniu i spróbowaniu, mogę napisać, że ukisiła się super, aż za mocno moim zdaniem, bo jest strasznie kwaśna, myślę, że jest to zasługa nie otwierania słoików w czasie kiszenia i nie odgazowywania jej, z czego bardzo cieszy się mój mąż, który uwielbia takie kwachy.


Druga wersja:

5 kg poszatkowanej kapusty
0,5 kg startej na wiórki marchewki
100 g soli
kminek


Tym razem wymieszałam wszystko i odstawiłam na trzy dni w temperaturze pokojowej, codziennie przemieszałam. Następnie kapustę przełożyłam do słoików i ubijałam wyciskaczem barmańskim, ale tym razem napełniłam słoiki do 3/4 wysokości już po ubiciu. Zakręciłam słoiki i odstawiłam na 24 godziny w temperaturze pokojowej, po czym otworzyłam wszystkie, kapusta się odgazowała, ponownie ją ubiłam i tylko zakryłam pokrywkami, nie zakręcałam. Po kolejnej dobie, znowu ubiłam, kapusta już wtedy puściła dość dużo płynu, dzięki temu, że nie nałożyłam jej po brzegi, to nie wykipiało nic poza słoik, zakręciłam tak mocno jak umiałam i wyniosłam w chłodne miejsce.
Mam nadzieję, że tym razem nie wyjdzie taka kwaśna jak za pierwszym razem,
a dodatek kminku wzbogaci jej smak. Zobaczę za kilka tygodni.


Smacznego:)))